Śpij już mój Panie, utul w ramionach słońce.
Zamknij swe błyszczące, gwieździste powieki.
I zapomnij o mnie na jedną krótką chwilę.
W tę noc odejdę wiatrem nawrócony,
Zwiedziony krajobrazami, które z Raju skrycie wymknęły się
gdy spałeś snem niewzruszonym -choćby najcichszym tchnieniem.
Tak jak wtedy – zapomnij o mnie Panie.
Wykradnę ze skarbca odrobinę szczęścia dla piekących powiek,
umęczonych rąk.
I pozwól mi kroczyć szlakiem bez oznaczeń,
Brodzić w morzach łąk, zabłądzić bez kompasu
w zbyt wysokiej trawie, zapuścić się jak najdalej
w dżunglę własnej duszy...
Śpij snem spokojnym,
Śpij, mój dobry Panie...
Nie martw się, że nie ujrzę na horyzoncie celu.
Nim się zbudzisz, ostrożnie przy Twej kołysce stanę
Nie bój się – obiecuję, że gdy mój czas upłynie, znowu będziemy razem...
