O świcie ostatni płomień raniony deszczem zgasł
I jeszcze tylko gdzieniegdzie dym z wolna się unosi.
Pod niebem runęło miasto, pod gruzem spoczął Priam
Król, co zwycięskiej uczcie tak śmiele przewodził.
Wino zdobiło puchary, tańczył zwycięski lud,
Serce biło w rytm pieśni chwalebnych i radosnych
Nikt nie uwierzył Twym słowom, nikt nie chciał słuchać wróżb,
Gdyż tylko w chorym umyśle narodzić się mogły.
Kasandro, nieszczęsna wieszczko, dlaczego zwabiłaś los,
Który okrutny koniec całemu miastu przyniósł.
Niech będzie przeklęta brama, przez którą przeszedł koń
I krwawy miecz achajski, co ponad Ilion wyrósł!
Po hucznej zwycięskiej uczcie Trojan zniewolił sen,
By łatwiej można było wypełnić wolę niebian.
Ty nie zmrużyłaś powiek, gdyż czując rychłą rzeź,
Wiedziałaś, że niedługo czas przyjdzie umierać.
Nagle ktoś wszczął alarm i usłyszałaś krzyk,
Który zuchwale zrodził homerowski tren.
Gdy Achajowie odeszli, żywy nie został nikt.
I ciebie sławna Kasandro pogrążył śmiertelny sen.
Kasandro, przeklęta wiedźmo, kochankiem twym był los,
Który drogim współbraciom tak krwawą śmierć zgotował.
Ale i Ciebie sięgnął jego bezwzględny cios,
Bo pragnął ci do końca wierności dochować.
Mój losie zagmatwany, niewiarę ślubuj mi
Bym władcą moich czynów i pragnień się okazał,
Bym panem swego życia odpowiedzialnym był,
Bowiem prawdziwym władcą jest ten, kto sobą włada...


