chłodna noc, szumny wiatr
złoty sierp, gwiezdny blask
drążą mej duszy samotność
bezdomny tułacz sen nie chce przestąpić progów
by ugasić ogień słonych oceanów
by wyciągnąć na brzeg sensu tonące powieki
zapłacę życiem
byle tylko spać, by w farsę obrócić dramat
wąska trumna, ziąb
samotność i wieczna noc
wtulają w siebie me ciało
niczym tornado bez dna
słońce dla umarłych nie wschodzi
znika gdy ogień miłości gaśnie i odbiera mu duszę
umarły budzi się sam...
