wtorek, 6 kwietnia 2010

Schowek

zabiorę cię w noc bezgwiezdną
otulę w bezkształtną otchłań
ukażę samotności najdoskonalszy horyzont

światło żąda podziału
ciemność scala wszystko
jednoczy wygasłe pochodnie
w niebyt
najwytrawniejszą myśl
przemienia w milczącą nicość

młotem nabitym z cierpienia
wyłom wbrew sobie uczynię
by przeprowadzić cię w pustkę
w głąb schowka męskiej duszy
który niczego nie kryje…

czwartek, 5 listopada 2009

Z śnieżnego stepu

Ponoć ranek mądrzejszy jest od wieczora
A „dziś” rozumniejsze od wczorajszego dnia
Lecz tu na biegunie słońce tylko na chwilę
Rozpościera swe skrzydła nieświadomie przez sen
„a wszystko te czarne oczy...”
Szukam twych śladów na prześcieradle nieczułego śniegu
Śladów nocy – w którą miałaś kroczyć tuż za mną
Ja pielgrzym bez pamięci
Pątnik pytający o drogę do swej Mekki przelotnego wiatru
Lecz on już dawno zamiótł Twe ślady
„niebo skąpi szczęścia biednym tak jak my...”
Nie mam pewności
A jeśli twe kroki nie powielały przetartego przeze mnie szlaku?
Może to tylko wiatr wskrzesił w mych uszach złudzenie
Gdybym nie spojrzał w Twą stronę, gdybym posłuchał głosu boga...
Wybacz Eurydyko
Wybacz zwątpienie w którym zabiło serce wieczności...



Zdjęcie: www.strykowski.net/fotografie_zimowe/Fotograf..

poniedziałek, 26 października 2009

W świecie cieni

W świecie cieni umarli nie wiedzą, że odeszli.
To samo słońce otwiera im powieki wypłukując pamięć.
W świecie cieni, umarli nie wierzą w Boga - traktują go jako jednego ze swoich,
Mając na wyciągnięcie ręki...
Tylko niektórzy, dziwnie przezorni, w odzieniu utkanym z włókien intuicji od czasu do czasu odwiedzają cmentarze.
Na cmentarzach świata cieni nagrobki kurczą się, by w końcu zniknąć zupełnie.

Zrzeszenie racjonalistów głosi, że to wina korozji i nie sposób udowodnić istnienia jakiejkolwiek preegzystencji

Tylko nieliczni otumanieni nadzieją zapalają znicze na niknących kamieniach z epitafiami potomków
Sądzą, że dzięki temu Ci będą szczęśliwsi.
Kiedy pojawia się ktoś nowy – wariat bez pamięci – niektórzy chcą go adoptować, myśląc, że to ich latorośl

Tamtejsi humaniści wytykają zabobon i spędzają na racjonalne tory
Tylko nieliczni czytają dla zabicia czasu, wersety ponoć tajemnej księgi, głoszącej apokalipsę innego świata, śmierć głodową jednej trzeciej ludzkości,
Spowodowaną brakiem modlitwy i ofiary współczesnych.

I chyba nic się nie zmieni, proroctwo zatoczy swój krąg -
W świecie cieni umarli nie wierzą w żywych...

środa, 23 września 2009

Sam...

chłodna noc, szumny wiatr
złoty sierp, gwiezdny blask
drążą mej duszy samotność
bezdomny tułacz sen nie chce przestąpić progów
by ugasić ogień słonych oceanów
by wyciągnąć na brzeg sensu tonące powieki
zapłacę życiem
byle tylko spać, by w farsę obrócić dramat

wąska trumna, ziąb
samotność i wieczna noc
wtulają w siebie me ciało
niczym tornado bez dna
słońce dla umarłych nie wschodzi
znika gdy ogień miłości gaśnie i odbiera mu duszę

umarły budzi się sam...

czwartek, 23 lipca 2009

brzeg

Nad życia urwistą granią, nad rzeką łapczywych fal
Stał siwy starzec z gitarą i taką pieśń łkając grał:

Tam, gdzie rozkwita zorzy blask
I śnieg w swej bieli złoci się,
Kiełkuje tęcza setek barw,
Spływają sople zamiast łez...
Tam, gdzie noc brata się ze dniem,
Cisza serdecznie ściska dłoń,
Rozbrzmiewa wiatru cichy szept
Znalazłem ukojenia schron.
Szukałem go w objęciach miast,
W czeluściach ciał, głębinach dusz,
Lecz ono mieszka pośród skał
Spowitych lodem z martwych mórz.

Gdy śmierci niewidzialna mgło
Osnujesz życia mego zmierzch
Zabierz mnie tam do białych krain
Nad ukojenia źródeł brzeg.

Zabierz mnie tam do białych krain
Nad ukojenia źródeł brzeg...

środa, 15 lipca 2009

List

Jest wczesne południe, ostatni dzień grudnia
Piszę do Ciebie, patrząc w przestrzeń bezludną.
Mróz na zewnątrz trzyma, sypie gęsty śnieg,
Ogień ledwo tli się wśród zmarzniętych drew.

Wiem, że wróciłeś do starych miejsc, pożółkłych stron,
By ujrzeć grób wśród martwych róż
Zanim czas pogrzebie go.

Wiedz, w tę noc płaczem uśpiła mnie,
Koszulę mą zdobiła krew,
Nadszedł czas by zapaść w sen...
Słodki, beztroski sen...

Stanęliście razem przed skromnym ołtarzem,
Na świadka wezwaliście wiatr.
Niedbale zeznawał, przysięgę powtarzał,
Swym echem wyprawił ją w świat.

Tuliłeś jej ciało jak słońce ląd ubrany w lód,
Chciałeś zadeptać kwiat wspólnej zbrodni
Zmyć z drżących dłoni czerwieni brud.

Dziś wiesz, że pamięć zbyt troskliwa jest.
Czujna na jawie i śnie,
Niczym wygłodniały lew,
Z pozoru niegroźny lew...

Kochałem ją zawsze i kocham ją nadal,
Jej dusza znów ze mną jest tu
Pozdrawia Cię ciepło z lepszego świata,
Niedługo zobaczysz ją znów.

Mój przyjacielu, najdroższy morderco, cóż więcej mogę Ci rzec?
Czekam na Ciebie, chcę Cię uścisnąć
Wybaczam wszystko – nie obawiaj się.

Ach, wiedz że serce to przedziwna rzecz,
Nie krzepnie jak przelana krew,
Więc chyba warto je mieć...
Tak, raczej warto je mieć...

Z miłością

P.H.

czwartek, 18 czerwca 2009

Fatum

O świcie ostatni płomień raniony deszczem zgasł
I jeszcze tylko gdzieniegdzie dym z wolna się unosi.
Pod niebem runęło miasto, pod gruzem spoczął Priam
Król, co zwycięskiej uczcie tak śmiele przewodził.

Wino zdobiło puchary, tańczył zwycięski lud,
Serce biło w rytm pieśni chwalebnych i radosnych
Nikt nie uwierzył Twym słowom, nikt nie chciał słuchać wróżb,
Gdyż tylko w chorym umyśle narodzić się mogły.

Kasandro, nieszczęsna wieszczko, dlaczego zwabiłaś los,
Który okrutny koniec całemu miastu przyniósł.
Niech będzie przeklęta brama, przez którą przeszedł koń
I krwawy miecz achajski, co ponad Ilion wyrósł!

Po hucznej zwycięskiej uczcie Trojan zniewolił sen,
By łatwiej można było wypełnić wolę niebian.
Ty nie zmrużyłaś powiek, gdyż czując rychłą rzeź,
Wiedziałaś, że niedługo czas przyjdzie umierać.

Nagle ktoś wszczął alarm i usłyszałaś krzyk,
Który zuchwale zrodził homerowski tren.
Gdy Achajowie odeszli, żywy nie został nikt.
I ciebie sławna Kasandro pogrążył śmiertelny sen.

Kasandro, przeklęta wiedźmo, kochankiem twym był los,
Który drogim współbraciom tak krwawą śmierć zgotował.
Ale i Ciebie sięgnął jego bezwzględny cios,
Bo pragnął ci do końca wierności dochować.

Mój losie zagmatwany, niewiarę ślubuj mi
Bym władcą moich czynów i pragnień się okazał,
Bym panem swego życia odpowiedzialnym był,
Bowiem prawdziwym władcą jest ten, kto sobą włada...