Nad życia urwistą granią, nad rzeką łapczywych fal
Stał siwy starzec z gitarą i taką pieśń łkając grał:
Tam, gdzie rozkwita zorzy blask
I śnieg w swej bieli złoci się,
Kiełkuje tęcza setek barw,
Spływają sople zamiast łez...
Tam, gdzie noc brata się ze dniem,
Cisza serdecznie ściska dłoń,
Rozbrzmiewa wiatru cichy szept
Znalazłem ukojenia schron.
Szukałem go w objęciach miast,
W czeluściach ciał, głębinach dusz,
Lecz ono mieszka pośród skał
Spowitych lodem z martwych mórz.
Gdy śmierci niewidzialna mgło
Osnujesz życia mego zmierzch
Zabierz mnie tam do białych krain
Nad ukojenia źródeł brzeg.
Zabierz mnie tam do białych krain
Nad ukojenia źródeł brzeg...

