czwartek, 23 lipca 2009

brzeg

Nad życia urwistą granią, nad rzeką łapczywych fal
Stał siwy starzec z gitarą i taką pieśń łkając grał:

Tam, gdzie rozkwita zorzy blask
I śnieg w swej bieli złoci się,
Kiełkuje tęcza setek barw,
Spływają sople zamiast łez...
Tam, gdzie noc brata się ze dniem,
Cisza serdecznie ściska dłoń,
Rozbrzmiewa wiatru cichy szept
Znalazłem ukojenia schron.
Szukałem go w objęciach miast,
W czeluściach ciał, głębinach dusz,
Lecz ono mieszka pośród skał
Spowitych lodem z martwych mórz.

Gdy śmierci niewidzialna mgło
Osnujesz życia mego zmierzch
Zabierz mnie tam do białych krain
Nad ukojenia źródeł brzeg.

Zabierz mnie tam do białych krain
Nad ukojenia źródeł brzeg...

środa, 15 lipca 2009

List

Jest wczesne południe, ostatni dzień grudnia
Piszę do Ciebie, patrząc w przestrzeń bezludną.
Mróz na zewnątrz trzyma, sypie gęsty śnieg,
Ogień ledwo tli się wśród zmarzniętych drew.

Wiem, że wróciłeś do starych miejsc, pożółkłych stron,
By ujrzeć grób wśród martwych róż
Zanim czas pogrzebie go.

Wiedz, w tę noc płaczem uśpiła mnie,
Koszulę mą zdobiła krew,
Nadszedł czas by zapaść w sen...
Słodki, beztroski sen...

Stanęliście razem przed skromnym ołtarzem,
Na świadka wezwaliście wiatr.
Niedbale zeznawał, przysięgę powtarzał,
Swym echem wyprawił ją w świat.

Tuliłeś jej ciało jak słońce ląd ubrany w lód,
Chciałeś zadeptać kwiat wspólnej zbrodni
Zmyć z drżących dłoni czerwieni brud.

Dziś wiesz, że pamięć zbyt troskliwa jest.
Czujna na jawie i śnie,
Niczym wygłodniały lew,
Z pozoru niegroźny lew...

Kochałem ją zawsze i kocham ją nadal,
Jej dusza znów ze mną jest tu
Pozdrawia Cię ciepło z lepszego świata,
Niedługo zobaczysz ją znów.

Mój przyjacielu, najdroższy morderco, cóż więcej mogę Ci rzec?
Czekam na Ciebie, chcę Cię uścisnąć
Wybaczam wszystko – nie obawiaj się.

Ach, wiedz że serce to przedziwna rzecz,
Nie krzepnie jak przelana krew,
Więc chyba warto je mieć...
Tak, raczej warto je mieć...

Z miłością

P.H.