Czupurna...
W mojej czasoprzestrzeni, czas okrada przestrzeń
Zabija na raty, kawałek po kawałku
Bezsilna kurczy się pokornie, by zniknąć zupełnie.
Nie wiem czym jesteś –naiwnym złudzeniem?
Grzesznych myśli procesem ciągle niezbadanym?
Być może Cię nie było, w mej głowie tylko trwałaś
Jako wyobrażenie idealnego ciała, idealnego ducha...
Być może Cię wymyśliłem, wskrzesiłem urojenie...
Czym byłaś czarnowłosa Czupurna Wariatko?
Idei świata cieniem, któremu ja nierozważnie przypisałem istnienie?
Czy nie byłaś jedynie moich myśli strumieniem, skoro tak niewiele pamiętam...
Odeszły w zapomnienie wszystkie burzowe dni.
Kiedy czas zechce złowić mego świata przestrzeń, chcę spać,
pod kotarą powiek dzierżąc Cię w ramionach.
W godzinie ostatniej bądź mi rześkim śnieniem.
Ostrzem śmierci przebity, choćbyś urojeniem sennym tylko była
Zabiorę Cię z sobą w wieczność, w prawdę sen przemienię
Z czasoprzestrzeni niebytu przejdziemy w istnienie...



