czwartek, 26 lutego 2009

Ostatnie kuszenie dobrego pasterza

tyle słów gdzieś podzianych
ogrom nadziei
wiary
i wszystko tylko po to
aby u kresu rozumu
usłyszeć w szemraniu końca
trzy druzgocące słowa

„to na nic”
-gra skończona

niebo się chmurzy jak zwykle
chociaż się zdaje że bardziej
nie słychać pieśni anielskich
nie widać zastępów świętych
i trąby najszczerszej złote
w rdzę szczero-rdzawą ubrane
umilkły – ponoć na zawsze
kiedy pieczęcie otwarte
spłonęły w żarze piekielnym
a miłość przegrała walkę

„to na nic”
-to już nie ważne

uśpione dzwony kościelne
kompani doczesnych dni
nie będą czynić wyjątku
nie zechcą inaczej bić
a skoro już się wypełni
siłą nie boską targane
uderzą w znajomy rytm

brakuje woli by umrzeć
brakuje siły
by żyć

oto ostatnia próba
licho wygrywa akordy
zaś niebo jak próżnia milczy
z rozkazu czartowskiej hordy
jakby płonęło kasyno
i nagle przerwano grę
a zamiast hymnu wieczności
zawył anielski walkower

już tak niewiele zostało
jedynie przymknąć powieki
złożyć dwie niekształtne dłonie
i wybrać właściwą prawdę
następnie spojrzeć złu w oczy
i szepnąć tętnem ironii
w takt dytyrambu zwycięzców

„to na nic”
-to już nie ważne


sobota, 21 lutego 2009

Tęsknota

Tęsknię za tobą
Sens zniknął w oddali
Jak okręt na tle zachodzącego słońca
Sen nie zdołał ujarzmić umęczonych powiek
I wiatr nie rozwiał pustki tchnącej ciszą

Dziś noc jest niespokojna
Wybiła dwunasta
I zegar zakwilił tę samą melodię
Jak wtedy kiedy byłaś

Błądzę w mroku
Wyblakłe zdjęcia ścielą się na stole
Który zamarł jak kamień przesłonięty lodem

Tęsknię za tobą
Wbiegam na werandę
Tak chciałbym znów zobaczyć
Objąć
Przytulić
Choćby cień twego cienia
Lecz słońce już zaszło
A księżyc nie przegląda się dziś w oceanie...

piątek, 20 lutego 2009

Moja dusza...

Nie mruczę kiedy mi dobrze
Nie szczekam ani nie warczę
Gdy los we włosiennicę przyodziewa me życie
Małpie miny także omijam z daleka

Moja dusza
Sztormem wzburzony ocean
Wylewa się łzami by wysuszone brzegi powiek napoić
Atomy ociężałe śmiechem zbyt głośnym rozrzedza

Moja dusza
Dumna i łagodna
Zaklęta w człekokształt
Posługi w piekle Boscha odmawia...

sobota, 14 lutego 2009

Kąpiel w Lete

Krzyk tysięcy serc umilkł
Samotna łaźnia milczy niewzruszona
Ostatnie serce usunięto zbyt dawno
by pamiętać

Niewidzialne skrzydła unoszą mnie
w górę komina
Tam gdzie słońce zawisło
między wschodem i zachodem
Zanurzony w Lete zmywam
numer z ręki
Oduczony wstydu przed nagością
zostawiam za sobą głód
ból
upokorzenie
Wychodzę bez pamięci...

poniedziałek, 9 lutego 2009

Zwątpienie

Połóż się obok mnie Najdroższa
Niech księżyc zasłoni oblicze
I nie zazdrości mi Twej obecności
Mówią: spokój najlepszym lekarstwem
Ale niekiedy dzierży nóż
Gotowy by poderżnąć gardło
Lub wydłubać serce

Dusza pokrewna mojej
Cierpiał na klaustrofobię
Wiatr krzyczał strunami liści:
Nie domykajcie trumny!
Podobno zabili gwoźdźmi
Dzisiejsza noc byłaby ostatnią
Rozpacz zawiesiła linę pod sufitem
W ostatnim liście słowo:
„spokój”
Nie wierzysz że potrafi zabić?

Bądź przy mnie
I nie każ cierpieć w samotności
Potrzebuję twych oczu obecności
Cisza po burzy dzielona na dwoje
Nie uciska tak mocno

Z każdą chwilą huk staje się znośniejszy
Przeklęte błyskawice oddaliły się znacznie
I wiatr natchniony zakończył elegię
Poddajmy się pieśni kojącego snu
Nim słońce wybaczy zwątpienie
I jednym złośliwym promieniem
Otworzy słownik cierpienia
Księgę siekących krtań słów...