Zwątpienie
Połóż się obok mnie Najdroższa
Niech księżyc zasłoni oblicze
I nie zazdrości mi Twej obecności
Mówią: spokój najlepszym lekarstwem
Ale niekiedy dzierży nóż
Gotowy by poderżnąć gardło
Lub wydłubać serce
Dusza pokrewna mojej
Cierpiał na klaustrofobię
Wiatr krzyczał strunami liści:
Nie domykajcie trumny!
Podobno zabili gwoźdźmi
Dzisiejsza noc byłaby ostatnią
Rozpacz zawiesiła linę pod sufitem
W ostatnim liście słowo:
„spokój”
Nie wierzysz że potrafi zabić?
Bądź przy mnie
I nie każ cierpieć w samotności
Potrzebuję twych oczu obecności
Cisza po burzy dzielona na dwoje
Nie uciska tak mocno
Z każdą chwilą huk staje się znośniejszy
Przeklęte błyskawice oddaliły się znacznie
I wiatr natchniony zakończył elegię
Poddajmy się pieśni kojącego snu
Nim słońce wybaczy zwątpienie
I jednym złośliwym promieniem
Otworzy słownik cierpienia
Księgę siekących krtań słów...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz