niedziela, 29 marca 2009

Latarnia

Szumem fal odurzona
Na skale zimnej stojąc
Drżę rozpalona wiarą
Wypatrując nadziei na mroźnej tafli morza
Zapalę się własnym tętnem
Własną mocą rozbłysnę
W obawie że agregator nie zdąży
Latarnik zasłabnie w pół drogi
Szlak na ciemnym dywanie utkam
Mym światłem Słodki Wędrowcze
Drogę bezbłędnie wskażę
Kierując na mieliznę
Byś u mych stóp spoczął
Byś nigdy już nie odpłynął...

sobota, 21 marca 2009

Dzbanek

Rozbito mnie
Uderzono w złości
W szale co spod włosów Furii świeżo wypełzł
Chcesz mnie złożyć
Skleić
Napełnić miłością
Pozostaną rysy
Pęknięcia głębokie
Wbrew swej woli pamięcią przecieknę...


Zdj. z blogu Staszka Janikowskiego

czwartek, 19 marca 2009

Przez palce

Internet wytrwale łowi godziny
Oczka są zbyt małe
Nie wymknie się żadna.
Telefon nie daje za wygraną
Przykładam do ucha
Niczym matka łaknące dziecko do piersi
Ssie godziny, minuty
Dokładnie
Tak by nie uronić sekund
Z niezmienionej od lat karty menú
Wybiorę potrawę
Krzyk nierozgarniętych dziennikarzy
Kłótliwych polityków
Tępych kaznodziejów
Zmielą w mdlącą papkę
Jeszcze jakiś film na dobranoc
Skradnie tuzin chwil
Dyskretnie
Nim jutro rano pojmę
Dawno umarłem
Ja kat samobójca
Któremu życie niepostrzeżenie przeciekło przez palce...

niedziela, 15 marca 2009

Kamienny stróż

Zamarł wzruszony
Wiatr włosy osusza
Krople deszczu bezwiednie
Żłobią rowki w policzkach

Skamieniał w cierpieniu
Znieruchomiał w miłości
Nić przecięto nagle
I niespodziewanie
Wykułem go dla Ciebie
Dałem część swej duszy
Chciałem by pojął miłość
Którą Cię więziłem do końca Twoich dni
Nocami budziłem się
By spojrzeć na Twą twarz
By sprawdzić czy śpisz
I teraz gdy samotnie spoczywasz w ciemnej krypcie
Przychodzę co dzień
Obejmuję tchnący chłodem grób
Choć przecież dobrze wiem że
Kamienny anioł
Rozpostarł kamienne skrzydła
By czuwać moja Najdroższa
Nad Twoim kamiennym snem...

sobota, 14 marca 2009

Fatum w Krakowie

Linie drżących dłoni biegną niezatartym torem
Chłonę głębię Twych oczu
I bezdennej duszy
Celebruję dzień
W którym gwiazdy upadły tak wstydliwie nisko
Aż do naszych stóp
Przejrzyj się w mojej twarzy
Rozkołyszę pamięć
Niezmęczoną czasem

W ciemnym
Ponurym jak cień piekieł domu
Poprosiłaś by postawił nam kabałę
Rozłożył wytarte karty
I pojął
Na zawsze razem
Sztorm kiedyś ustanie
I znowu wyrosną kwiaty
Na grząskiej z zadumy ziemi

Szedłem złotą aleją
Niepewny chromej przyszłości
Pośród tysięcy liści opętanych jesienią
I zobaczyłem jak płyniesz
Krokiem świadomym mijających sekund
Oczy z tą samą niezmierzoną głębią
Milczały w promieniach najczulszego słońca
Wenus płomienno-oka wysłała do Krakowa
zapewne ślepego chłopca
I przez pomyłkę ponownie przestrzelił przekwitłe serca naoliwioną strzałą

Być może przeznaczony był nam ten przypadek
Lub też ten przypadek miotał przeznaczeniem
Nie wiem
Lecz im dłużej oswajam się z nadciągającym końcem
Wciąż odnoszę wrażenie
Że zaprawdę
Jak rzekł prorok
Na wszystko jest wyznaczona godzina pod słońcem

niedziela, 8 marca 2009

***

Pomruki wiatru
Szepty potoków
Trzepot skrzydeł
Szemranie drzew
Na antypodzie odzew człowieka:
Jeżeli Bóg jest tylko wyrazem
Tchnieniem proroków
Światłem artystów
Jaki jest naszej wędrówki cel?

Oczy drugiego
Ból radość smutek
Dobro i zło
Lament i śpiew
Pomiędzy nimi moje odbicie
Zwierciadło z bajki
Które nie kłamie
Za każdym razem pragnie przekonać:
Także tułaczka ślepca ma sens...

sobota, 7 marca 2009

Margo...

Jesteś moim natchnieniem,
Muzą na jawie i wtedy, gdy śpię
Słodka niczym Erato, cierpka jak Melpomene,
Która nad moją duszą,
Roztacza swój boski śpiew...

Jestem jak Odyseusz - klawiatura to ster.
Płynę do Ciebie moja Itako
W rytm naszych nocnych rozmów,
Przez fale wzniosłych tematów,
Rozbijam się każdej nocy
O Twoich refleksji brzeg...

Niewysłowiona Bogini!
Zanim zbudzi się dzień
Płyń ze mną przez morza myśli,
Akweny namiętnych uczuć,
W takt równo bijących serc...


J. Malczewski, Portret A. Asnyka z Muzą

Ten wiersz został napisany, gdy jeszcze publikowaliśmy z Margo na jednym z portali literackich. Dzięki Niej poznałem smak prawdziwej poezji. Jej twórczość, to jądro inspiracji. Jestem bardzo wdzięczny losowi, że pozwolił mi Cię poznać: Bądź moją Muzą na jawie i wtedy, gdy śpię...

Ps.
Droga Emmo, zapewniam Cię - ten wiersz nie narodził się z mroku...

czwartek, 5 marca 2009

Szubienica

Kontury miasta w objęciach mgły
Gdy ucichł już tętent dnia
Powozem echa nadciągnął krzyk
Czyjś lament przerodził się w płacz

Gdy się żegnali spijał jej łzy
Czule smakował słodyczy ust
Wierzył że los szybko przegna rozłąki dni
I razem brzegiem morza wkrótce pójdą znów

Na jego policzkach niedoschnięte łzy
Obok lina co kark łamiąc dała ujście snom
Bo gdy okręt powrócił nad brzegiem nie czekał nikt
A w swych silnych ramionach ktoś inny już dzierżył ją...

poniedziałek, 2 marca 2009

Chat

Może to akt desperacji
albo nienajświeższy trend
Lubię nasze nocne rozmowy
Przez Internet
Przez ocean
Powietrze
I lądy zmierzone
Wzdłuż i wszerz

Dotykam dłonią monitora
Jest zimny
Lecz twórcza imaginacja
Ukazuje mi Ciebie
W kształcie doskonałym
Atena Afrodyta Penelopa
Głuche imiona
Złączone w jedno
Bledną w obliczu Twojej boskości

Zaproponowałaś spotkanie
Nierozsądny krok
Niby wiemy o sobie wszystko
A jakby nie zupełnie

Boję się Twoich oczu
Głosu
Włosów
Słów
Które mogą zabrzmieć
Zbyt prawdziwie
Daj nam czas
Muszę nauczyć się nie spuszczać wzroku
Mówić bez cienia strachu
Spowiadać się bez pośrednictwa wirtualnej tamy
Najzwyczajniej
Szczerze
Nie wstydząc się łez…