Internet wytrwale łowi godziny
Oczka są zbyt małe
Nie wymknie się żadna.
Telefon nie daje za wygraną
Przykładam do ucha
Niczym matka łaknące dziecko do piersi
Ssie godziny, minuty
Dokładnie
Tak by nie uronić sekund
Z niezmienionej od lat karty menú
Wybiorę potrawę
Krzyk nierozgarniętych dziennikarzy
Kłótliwych polityków
Tępych kaznodziejów
Zmielą w mdlącą papkę
Jeszcze jakiś film na dobranoc
Skradnie tuzin chwil
Dyskretnie
Nim jutro rano pojmę
Dawno umarłem
Ja kat samobójca
Któremu życie niepostrzeżenie przeciekło przez palce...

już nie wiem, czy śnię, czy nie, nie da się wszystkiego na raz zrobić, czas i tak swoje, złapie Cię wszędzie, czy chcesz, czy nie chcesz :*
OdpowiedzUsuńMasz rację. Ale wiesz, czasami boję się, że obudzę się któregoś ranka i stwierdzę: Boże, przecież to nie jest moje życie. Gdzie moje przeżycia, wybory, decyzje? To życie telewizora, komputera, mediów, kultury, które wepchnęło mnie w jakąś czeluść, w której bezpowrotnie się zatracam...
OdpowiedzUsuńwiem o czym myslisz, dlatego nie mam tv w domu, a to dopiero początek, hehe buziak
OdpowiedzUsuńWpadłam w tę pułapkę. Trzeba to sobie wszystko przemyśleć, zorganizować, a właściwie zrobić po prostu plan dnia, aby na nic czasu nie zabrakło:)
OdpowiedzUsuń